W dobie kryzysu spowodowanego koronawirusem, coraz częściej dochodzą do głosu ludzie głoszący konieczność wprowadzenia bezwarunkowego dochodu podstawowego lub inaczej dochodu gwarantowanego. Nie ukrywamy, że jest to bardzo ciekawe zagadnienie i obecne tendencje w świecie Zachodu zdają się wskazywać, iż wprowadzenie tego rozwiązania jest jedynie kwestią czasu (testy w Finlandii, Niemczech, Holandii czy w Kanadzie oraz zapowiedzi hiszpańskiego rządu). Było to postulowane jeszcze przed kryzysem jako forma utrzymania popytu i zapewnienia bytu ludziom, zagrożonym utratą pracy w wyniku postępującej automatyzacji i robotyzacji. Słyszymy o nim z ust przedsiębiorców – influencerów takich jak Elon Musk, Mark Zuckerberg czy Richard Branson.

Wraz z nadejściem nowego 2021 roku zaczynamy nowy cykl artykułów dotyczących pracy, przygotowania CV i samego siebie do rozmowy kwalifikacyjnej. Poniższy tekst jest zaproszeniem do dyskusji nt. tego, jak zapewnić pracę osobom z zagrożonych zawodów. Wspierać finansowo poprzez zapewnienie gwarantowanego dochodu czy może wymagać przebranżowienia się. Jaka jest szansa na zmianę nastawienia osób na zasiłkach?

Bezwarunkowy dochód podstawowy – zasada działania

Figurki trzymające puzzle - bezwarunkowy dochód podstaowy rozwiązaniemGwarantowany dochód podstawowy, jak sama nazwa wskazuje, jest należny każdemu obywatelowi – niezależnie od wieku, statusu majątkowego, społecznego itd. Jest to program, który ma zapewnić minimum egzystencjalne, w miejsce dotychczas istniejących świadczeń. Dzięki swojej uniwersalności ma być znacznie tańszy w obsłudze niż dotychczas stosowane programy socjalne – za sprawą mniejszej ilości wymaganej sprawozdawczości, a przez to mniejszej ilości urzędników go obsługujących.

Dochód gwarantowany – idea na przestrzeni dziejów

Bezwarunkowy dochód podstawowy wywodzony był już przez filozofów nowożytnych:

  • Thomasa More’a – w dziele zatytułowanym Utopia – przekonywał w nim, że każdemu człowiekowi powinny zostać zagwarantowane środki do życia niezależnie od jego pracy,
  • Thomasa Paine’a – w pracy Sprawiedliwość agrarna – przekonywał, że ziemia jest dobrem wszystkich ludzi i powinno się dystrybuować dobra poprzez wprowadzenie podatku ziemskiego.

Wśród bardziej współczesnych zwolenników wprowadzenia tego rozwiązania można wymienić XX-wiecznych myślicieli i naukowców:

  • Jamesa Meade’a,
  • Gotza Wernera,
  • Miltona Friedmana (sic!) – także ten zwolennik wolnego rynku wymieniał pozytywne aspekty mogące wynikać z dochodu podstawowego jako negatywnego podatku dochodowego,
  • Friedricha Hayek’a.

Więcej na temat ich myśli można przeczytać w pracy: https://www.senat.gov.pl/gfx/senat/pl/senatopracowania/164/plik/ot-667.pdf.

Skąd wziąć na to pieniądze? Opodatkowanie pracy, zyski kapitałowe i kreowanie waluty

Osobnym zagadnieniem jest sposób finansowania takiego systemu. W wielu opracowaniach przyjmuje się, że pieniądze na ten cel będą zbierane poprzez podwyższenie opodatkowania pracy. Inni, jak były minister finansów Grecji, Yanis Varoufakis, postulują sfinansowanie UBI (ang. Universal Basic Income) z zysków kapitałowych. Postuluje on m.in. stworzenie UBD (ang. Universal Basic Dividend), który bazowałby na „Wspólnym Depozytorium Kapitału” do którego trafiałaby, wskazana ustawowo, część wszystkich akcji firm wchodzących na giełdę, podczas tzw. IPO (ang. Initial Public Offering).

Trzecia metoda, jest pokrewna z MMT (ang. Modern Monetary Theory), która polegałaby na kreowaniu nowego pieniądza, właśnie do obsługi programu dochodu gwarantowanego. W celu zahamowania inflacji, nadmiar pieniądza z rynku byłby ściągany poprzez wzrost opodatkowania. De facto, oznacza więc to samo co metoda pierwsza.

Możliwe jest również, w przypadku walut w pełni cyfrowych, dystrybuowanie dochodu podstawowego w formie pieniędzy z terminem ważności, na których wydanie obywatel miałby np. dwa miesiące. Miałoby to zapewnić utrzymanie konsumpcji na pożądanym przez rząd poziomie, o czym pisał już w 2009 roku Felix Salmon, a co praktykowało Zimbabwe. Powyższe metody postaramy się pokrótce scharakteryzować w dalszej części tekstu.

Zalety wprowadzenia dochodu gwarantowanego

Przez zwolenników gwarantowanego dochodu podstawowego podnoszone są argumenty o wsparciu dla osób niezbędnych dla społeczeństwa:

  • kobiet zajmujących się domem i opieką nad dziećmi,
  • czy artystów wykonujących za darmo wielkie projekty, mogące mieć wielki wpływ na kulturę w przyszłości.

Dziewczyna przed laptopem z problem ze spłatąPonadto zwalnia to z obowiązku upokarzającego wykazywania się przez beneficjentów swoim ubóstwem, co może prowadzić do tzw. zaplątania się w sieć ubóstwa. Jest to również ochrona ludzi przed skutkami automatyzacji oraz swoista poduszka bezpieczeństwa, sprzyjająca podejmowaniu bardziej ryzykownych, ale również innowacyjnych przedsięwzięć.

Ponadto, Bryan w swojej pracy dowodzi, że przekazanie 1$ świadczenia socjalnego, w zależności od wariantu kosztuje amerykańskiego podatnika od 1,28$ do 3,6$! Tego typu problemy nie dotyczą gwarantowanego dochodu podstawowego. Ponadto zdarza się, że obecne systemy opieki socjalnej zniechęcają do pracy, gdyż dochody z pracy mogą spowodować ubytek świadczeń, przekraczający wartość wynagrodzenia (przy korzystaniu z kilku programów socjalnych).

Przeczytaj też: Płaca minimalna 2021 brutto i netto – ile wynosi polska najniższa krajowa pensja i stawka godzinowa?

Wady powszechnego dochodu – liczby dla Polski

Nie brak oczywiście krytyki wprowadzania dochodu podstawowego. Oczywistą, największą wadą programu jest ogromny koszt, idący w dziesiątki procent PKB. Wystarczy powiedzieć, że gdybyśmy mieli wypłacać każdemu obywatelowi Polski 500 złotych miesięcznie, roczny koszt dla budżetu wyniósłby 230,3 mld zł (ponad połowa budżetu Rzeczpospolitej Polskiej i ok. 10% PKB). Wydaje się to być rozwiązanie dla państw wysoko rozwiniętych, lub w większym stopniu bazujących na eksporcie surowców.

Poza aspektem finansowym, przeciwnicy tego rozwiązania twierdzą również, że gwarantowany dochód podstawowy zniechęca do podjęcia pracy, prowadzi do eliminacji ze społeczeństwa, a nawet może spowodować obniżenie poczucia własnej wartości. W dodatku, konieczność utrzymywania tego systemu będzie prowadzić do wzrostu opodatkowania pracy, co będzie dodatkowo do niej zniechęcać i zmuszać do kolejnych podwyżek podatków – powstanie mechanizm błędnego koła prowadzący do bankructwa lub konieczności zlikwidowania programu.

Przeczytaj też: Pożyczka bez udokumentowanych dochodów – dla bezrobotnych bez zarobków

Szanse wprowadzenia bezwarunkowej pensji dla każdego Polaka

Są jednak tacy, którzy twierdzą, że na bezwarunkowy dochód podstawowy stać nawet taki kraj jak Polska – pod warunkiem wyeliminowania innych programów socjalnych oraz ulg. Inni uważają to za moralnie lepszą formę wstrzykiwania pieniędzy do gospodarki niż np. luzowanie ilościowe. Sprawdźmy to na bazie kilku scenariuszy. Do obliczeń przyjmijmy wartość minimum socjalnego, które Instytut Pracy i Polityki Socjalnej (IPiSS) ocenia na 1251 zł dla gospodarstwa jednoosobowego w roku 2020/2021. Wówczas roczny koszt programu wyniósłby w roku 2020 ok. 560, 86 mld zł. (ok. 24% polskiego PKB).

Gdybyśmy przyjęli do obliczeń wartość równą minimum egzystencji dla gospodarstwa jednoosobowego, to koszt zmniejsza się do 616,55 zł miesięcznie na osobę i 284 mld zł rocznie w skali całego kraju. Aby uświadomić sobie skalę takiego programu, warto wiedzieć, iż roczne dochody budżetu państwa zaplanowane na 2020 rok, wynosiły 435,3 mld zł.

Przeczytaj też: Jak napisać CV? Darmowy wzór

Scenariusz A – powszechne świadczenie dodatkowe w wysokości minimum egzystencji – jak w USA

Zacznijmy od rozwiązania, naszym zdaniem najmniej zasadnego – zostawiamy wszystkie dotychczasowe świadczenia w nienaruszonym stanie i wprowadzamy dochód podstawowy jako dodatek. W ten sposób działa to w początkowej fazie w Stanach Zjednoczonych. Z tego powodu, dopłata na obywatela może wynieść jedynie minimum egzystencji – 616,55 zł miesięcznie. Musimy znaleźć ponad 284 mld zł.

Odpowiedzmy sobie na kilka pytań:

  1. Jakie dywidendy wypłaciły spółki notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych w 2019 roku? Było to łącznie 23,8 mld zł. Przy śmiałym założeniu, iż 20% akcji będzie częścią Wspólnego Depozytorium Kapitału, do budżetu trafi 4,76 mld zł. To jest 1, 1% potrzeb. Weryfikuje to zasadność pomysłów Varoufakisa w naszych warunkach.
  2. Jakie mogą być inne źródła pokrycia takich zobowiązań? Możemy te pieniądze, kolokwialnie mówiąc – dodrukować. Spowoduje to jednak wzrost inflacji, a co za tym idzie wzrost minimum egzystencji. Z tego samego powodu nie rozważalibyśmy również dalszego podnoszenia podatku VAT. Dlatego skłanialibyśmy się raczej do podwyższenia opodatkowania pracy lub podatku katastralnego. W Polsce pracuje obecnie 16,467 mln ludzi. Średnia krajowa wyniosła w grudniu 2019r. 5604,25 zł brutto. Zatem można założyć, że rocznie wypracowywane jest 1,107 bln zł. Naturalnie, nie jest to cała kwota, która stanowi całą podstawę opodatkowania, gdyż część tych pieniędzy jest przeznaczana na ubezpieczenia społeczne.

Dla przeciętnego wynagrodzenia, po opłaceniu składek, podstawa opodatkowania wynosi 4532 zł. Oznacza to, iż przy obecnej liczbie pracujących, podniesienie wysokości podatku dochodowego o 1% oznacza przypływ do budżetu w wysokości 8,955 mld zł. Stąd, aby uzyskać brakujące 279,2 mld zł, należałoby podnieść opodatkowanie pracy o kuriozalne 31,2%! Oznacza to, iż dolna stawka podatkowa wyniosłaby 49,0% a po przekroczeniu progu podatkowego, należałoby oddać fiskusowi już 63,2% dochodu. W tym samym czasie podatek liniowy dla prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą wyniósłby 50, 2%. Państwo socjalne pełną gębą!

Przeczytaj też: Candidate Experience – czym jest badanie satysfakcji kandydata z procesu rekrutacyjnego?

Dochód gwarantowany a budżet 4-osobowej rodziny

Rodzina 2+2 - mama, tata i 2 chłopców

Zastanówmy się jak wpłynie to na budżet czteroosobowej rodziny, w której oboje małżonków zarabia medianę zarobków w Polsce, czyli 4094 zł. Podstawa opodatkowania przy tej pensji to 3283 zł. Z tego powodu, przy wyższych podatkach, dwoje małżonków odda do budżetu dodatkowe 2048,59 zł. Z tytułu gwarantowanego dochodu podstawowego rodzina otrzyma 2466, 2 zł. W związku z tym, gospodarstwo domowe będzie miało łącznie do dyspozycji 7355,17 zł, w porównaniu do 6937,56 zł obecnie.

Oznacza to, że ponad połowa polskich rodzin na takim rozwiązaniu zyska! Przede wszystkim rodziny wielodzietne lub takie w których pracuje tylko jedna osoba. Co więcej, w takim systemie posiadanie dzieci będzie dla wielu rodzin niezbędne do przeżycia, gdyż połowa Polaków straci ponad 1000 zł miesięcznej pensji, a każde dziecko będzie dotowane przez państwo kwotą 1116,55 zł – utrzymujemy przecież „500+”. Na powyższym przykładzie widać, że rodzina która ma tylko jedno dziecko będzie już stratna 151,67 zł, a bezdzietne małżeństwo aż 768, 22 zł!

Przeczytaj też: Rozmowa kwalifikacyjna online – jak się przygotować? Mowa ciała i ubiór

Scenariusz B – dodatkowe świadczenie dla osób w wieku produkcyjnym w wysokości minimum egzystencji

Inną opcją jest dochód gwarantowany dla osób w wieku produkcyjnym, skoro utrzymujemy obecny system emerytalny oraz „500+”. Takich osób jest w Polsce 24,34 mln (stan na rok 2018, wg GUS). To zredukowałoby koszt programu do 180 mld zł rocznie. W takim układzie wystarczyłby dochód z Krajowego Depozytorium Kapitału oraz podwyższenia podatków dochodowych o 19,5 punktu procentowego – do 37,25% i 51, 5% w podatku progresywnym i 38,5% w podatku liniowym. Takie wartości wydają się bardziej znośne na pierwszy rzut oka, ale jak odczuje to rodzina z poprzedniego przykładu?

Scenariusz B a 4-osobowa rodzina

Małżeństwo zarabiające krajową medianę będzie musiało oddać państwu dodatkowo 1280,37 zł z tytułu podatku dochodowego. W zamian, w ramach gwarantowanego dochodu podstawowego otrzymaliby już nie 2466,20 zł, a połowę tej kwoty – 1233,1 zł. Oznacza to, że w ich budżecie ubyłoby 47,27 zł. Na takim rozwiązaniu straciłaby więc większość Polaków, ale ta strata nie byłaby aż tak dotkliwa dla przeciętnie zarabiających, posiadających tylko jedno dziecko lub bezdzietnych.

Przeczytaj też: List motywacyjny do pracy – jak napisać? Wzór ogólny

Scenariusz C – jedyne, powszechne świadczenie w wysokości minimum socjalnego

Ostatnim rozpatrywanym przez nas wariantem jest stworzenie powszechnego świadczenia w wysokości minimum socjalnego – 1251 zł. Całkowity koszt programu to 560,86 mld zł, zatem konieczna jest likwidacja innych programów socjalnych oraz emerytur! Nie ukrywam, że jest to rozwiązanie moralnie wątpliwe, ale wprowadza de facto emeryturę obywatelską.

Jakich wydatków się pozbywamy? Naturalnie rezygnujemy z zasiłków dla bezrobotnych. Dzięki temu jesteśmy w stanie odzyskać:

  • z Funduszu Pracy 5,72 mld zł (zasiłki dla bezrobotnych, koszt utrzymania Urzędów Pracy, koszt systemów informatycznych itd. – zostają tylko wydatki na szkolenia),
  • z Funduszu Emerytalno – Rentowego 16,8 mld zł (emerytury i renty rolnicze, zasiłki macierzyńskie, pogrzebowe oraz pozostałe świadczenia,
  • z Funduszu Emerytur Pomostowych kolejne 1,34 mld zł,
  • z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych – będącego najważniejszym kosztem – 256 mld zł.

Trzeba by zrezygnować również z innych form wsparcia dla emerytów, pochodzących z Funduszu Solidarnościowego, wynoszących łącznie 15,3 mld zł. Ostatnim usuniętym programem jest oczywiście „500+”, którego koszt w 2020 roku miał wynieść 41,2 mld zł. Te oszczędności dają łącznie 336,38 mld zł. Doliczając do tego zysk ze Wspólnego Depozytorium Kapitału, brakuje 219,72 mld zł.

Aby zdobyć takie pieniądze dla budżetu, należałoby zwiększyć opodatkowanie pracy o 24,5 punkta procentowego. W tej sytuacji rezygnujemy jednak z ubezpieczeń społecznych, które wynoszą obecnie ok. 25% kosztu pracodawcy. Łatwiej za kwotę brutto przyjmować ten właśnie koszt. Wtedy przeciętna pensja w Polsce wyniesie 6751,7 zł brutto. Oznacza to, że realne opodatkowanie pracy wyniosłoby w przypadku skali podatkowej: 57,0% oraz 71,9% po przekroczeniu kwoty 102,5 tys. zł. Natomiast w przypadku działalności gospodarczej, po zrezygnowaniu ze składek na ZUS, opodatkowanie powinno wynieść 34% + 1500 zł.

Scenariusz C a 4-osobowa rodzina

Jak wpłynie taki system na rozpatrywaną wcześniej rodzinę? Przy nowym sposobie naliczania kwoty brutto, krajowa mediana wynosi 4932,44 zł. Przy podatku dochodowym wynoszącym 57%, każdy z rodziców przynosi do domu po 2120,95 zł (w porównaniu do 2973, 78 zł obecnie). Warto od razu zauważyć, że wraz z dodatkiem w wysokości minimum socjalnego, pracownik zarabiający miesięcznie medianę krajową, ma do dyspozycji 3338,54 zł, czyli o 364,76 zł więcej niż obecnie!

Stratne będą dopiero osoby zarabiające ponad 5572,32 zł brutto (ok. 4600 zł według stosowanego obecnie liczenia). Ponad połowa pracujących Polaków by na tym rozwiązaniu wyraźnie zyskała! Jeszcze lepiej to wygląda, gdy podsumujemy całą rodzinę, gdyż łączny dochód dla czterech osób wyniesie 9112,26 zł, czyli aż o 2174,7 zł więcej niż obecnie. Wydaje się, że zdecydowana większość polskich rodzin na tym zyska, choć stracą niewątpliwie emeryci i grupa bardzo dobrze zarabiających. Być może Jan Sowa miał rację, mówiąc, że stać nas na 1000zł dochodu podstawowego.

Przeczytaj też: 13. emerytura 2021 – dla kogo i ile wynosi?

Bezwarunkowy dochód podstawowy – podsumowanie

Trzeba przyznać, że koncepcja gwarantowanego dochodu podstawowego wydaje się być kusząca. Daje poczucie bezpieczeństwa, zmniejsza nierówności i wydaje się być – sprawiedliwa. Zwłaszcza, jeśli pomyślimy o ludziach świetnie żyjących z różnego rodzaju benefitów socjalnych. W internecie roi się od przykładów ludzi wiodących dobre życie z zasiłków. Dla osób zasuwających za pensje zbliżone do minimalnych, czytanie takich historii musi to być wyjątkowo frustrującym doświadczeniem. W przypadku gwarantowanego dochodu podstawowego taki problem by nie istniał. Każdy dostaje po 1200 zł i koniec. Jeśli chcesz mieć więcej – pracuj.

Z drugiej strony, zdajemy sobie sprawę, że łatwo się przerzuca wirtualne pieniądze na podstawie obecnych danych. Przy tak horrendalnych stawkach podatkowych, motywacja do pracy na czarno i unikania opodatkowania na pewno byłaby większa. Choć uważamy, że motywacja do pracy jako takiej wcale by nie spadła.

Jednocześnie musimy  przyznać, że w powyższych obliczeniach, skupiając się na opodatkowaniu pracy, poszliśmy na łatwiznę. Istnieje wiele innych sposobów opodatkowania, i jeszcze więcej koncepcji, m.in. opodatkowanie robotów, którego tutaj nie poruszyliśmy.

Podsumowując, uważamy, że w dobie postępującej automatyzacji i robotyzacji, gwarantowany dochód podstawowy jest jedynie kwestią czasu. W Polsce być może jest na to jeszcze zbyt wcześnie, ale po wprowadzeniu tego rozwiązania przez inne kraje Zachodu, presja na wprowadzenie takiego rozwiązania nad Wisłą będzie tylko rosła. Taka poduszka bezpieczeństwa dla ludzi z pewnością pozwoliłaby na uproszczenie wielu przepisów w prawie pracy. Płaca minimalna byłaby bezzasadna, a rynek pracy mógłby być bardziej dynamiczny. Mogłoby to być również w pewnym stopniu lekarstwo na bolączki tzw. Polski powiatowej i odblokowało nieco odpływ ludzi do dużych miast.

Przyznajemy, że jesteśmy zwolennikami tego rozwiązania, choć dostrzegamy związane z nim ryzyko. W miarę postępu robotyzacji, jeśli sprawdzą się katastroficzne obawy wielu publicystów, przy zwiększającym się bezrobociu będzie spadać baza podatkowa. Jeśli z kolei pójdziemy w stronę opodatkowania robotów, to jak zmusić firmy z zagranicznym kapitałem do trzymania w Polsce fabryk? (I zarabiania na nas.) Uważamy, że na poważnie możemy o tym myśleć, gdy koszt programu spadnie do 15-20% polskiego PKB.

Zagłosuj